Innowacyjne urządzenie kardiochirurgów z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego

Pierwszy polski zacisk uszka lewego przedsionka serca wykorzystywany jest u pacjentów z migotaniem przedsionków serca. Autorami projektu, przy współudziale Politechniki Gdańskiej,  są prof. Jan Rogowski oraz dr Maciej Brzeziński, który tłumaczy, na czym polega wyjątkowość tego urządzenia.

Pacjenci często nie są świadomi istnienia uszka lewego przedsionka, a tym bardziej zacisku do jego zamykania.

Zacisk do zamykania uszka lewego przedsionka ma też własną nazwę atriclamp – tak jak przedsionek i klemowanie. To zacisk do zamykania czegoś, co nie jest nam specjalnie potrzebne. Dobrym porównaniem jest tutaj wyrostek robaczkowy, który trzeba czasem operacyjnie usunąć. Podobnie jest z uszkiem lewego przedsionka serca, ono naprawdę nie jest nam do niczego potrzebne. To twór natury, który gdzieś na pewnym etapie rozwoju się pojawił i  nie bardzo wiadomo, do czego ma służyć.

Dlaczego właściwie w pewnych sytuacjach trzeba to uszko zamknąć?

Kiedy pojawiają się zaburzenia rytmu serca, w strukturze tej może dochodzić do niechcianego wykrzepiania krwi. Tworzą się mikroskrzepliny, z których z kolei może powstać skrzeplina widoczna gołym okiem, co będzie zagrażać bezpośrednio naszemu życiu, a na pewno zdrowiu i kondycji. Coraz częściej tzw. incydenty mózgowe, np. udary, wywoływane są materiałem zatorowym, który wędruje właśnie z uszka lewego przedsionka. Nie wszystkie oczywiście muszą pochodzić z tego miejsca, ale w  większości właśnie ta struktura jest za to odpowiedzialna. Uznaną od lat metodą jest zamknięcie, czy też lepszym słowem będzie tutaj „wyłączenie”, uszka lewego przedsionka, które wykonuje się jako dodatkową procedurę lub jako samodzielny zabieg.

W jaki sposób możemy uszko lewego przedsionka serca „wyłączyć”?

Są różne metody. Dzielą się na takie, które powodują, że wewnątrz uszka nie ma przepływu poprzez umieszczenie w nim rodzaju korka. Można uszko po prostu zaszyć czy też zaszyć za pomocą staplerów (narzędzia przypominającego zszywacz do papieru). Wadą tego rozwiązania jest brak możliwości repozycji. Inną metodą jest zacisk, który można porównać do elastycznej pętli-agrafki. Wymaga on jednak przeprowadzenia uszka przez pętlę, czyli większej manipulacji tą strukturą. W sytuacji, kiedy w  uszku znajdują się już jakieś małe skrzepliny, których nie widać w  echokardiografii, to przy takim manewrowaniu mogą się one uwolnić.

W czym zacisk uszka Państwa projektu przewyższa inne urządzenia tego typu?

Nasze urządzenie w każdej chwili pozwala na repozycję: możemy je podciągnąć, zdjąć, a nie wymaga przewlekania. Umieszcza się je, jak klamerkę, z boku na podstawę uszka lewego przedsionka serca. Urządzenie zakładamy śródoperacyjnie pod kontrolą bardzo precyzyjnego narzędzia, jakim jest oko chirurga. Co więcej, nasz zacisk otrzymujemy metodą wydruku na drukarce 3D ze specjalnego proszku poliamidowego. Już teraz możemy powiedzieć, że nasze urządzenie będzie konkurencyjne cenowo w stosunku do innych tego typu na rynku.

Warto dodać, że wyniki badań dotyczące innych urządzeń do zamykania uszka lewego przedsionka, w szczególności wspomnianego korka, są niejednoznaczne. I właśnie te wyniki były przyczynkiem do pomysłu, by stworzyć coś, co będzie rzeczywiście skuteczne.

Czy zacisk Państwa projektu był już wykorzystywany u pacjentów?

Nasz zacisk, jako urządzenie jeszcze niemające znaku „CE”, nie mógł być szeroko stosowany. W marcu 2018 otrzymaliśmy pozwolenie Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych na wykonanie badania klinicznego, które właśnie trwa i do którego została wyselekcjonowana grupa 30 pacjentów. Od 10 sierpnia wszczepiamy - na razie czterem pacjentom. Z sukcesem – zacisk jest stabilny, uszko jest zamknięte. Wyniki są bardzo zachęcające. Jeśli wszystko przebiegnie pomyślnie, planujemy badania wielośrodkowe – taki też jest wymóg rejestracji i otrzymania znaku „CE”. Potem urządzenie może zostać wprowadzone do normalnego obrotu.

Już na tym etapie zacisk do zamykania uszka lewego przedsionka został wyróżniony przez jury konkursu Złoty Skalpel.

Jestem bardzo zadowolony, że nasz projekt został doceniony wśród kilkuset nadesłanych prac. Laureatami tego konkursu zostało 10 z nich. My spośród tych 10 uzyskaliśmy wysoką czwartą lokatę.  Naszą konkurencją były rzeczy innowacyjne, wdrożeniowe, związane z poprawą jakości leczenia. Dla nas to naprawdę duże wyróżnienie.

Rozmawiała
Wioleta Wójcik
Zespół ds. Organizacji i Promocji